OBSZERNE FRAGMENTY WYWIADU EMITOWANEGO W RMF FM cz. III


- Na płycie jest kilka utworów czczących miłość i kobiecość, ale także utwory o rozpadzie związków i naszej niemożności ich utrzymania.

- Tak, to prawda. Trudno jest mówić o tych rzeczach. Myślę, że z miłości możemy wynieś wiele gorzkich i otrzeźwiających lekcji. Nie toczy się ona trybem jakim powinna, cały czas obawiamy się miłości, a szczególnie zaangażowanych związków jak np. małżeństwo. Tego, że miłość jako związek ma niewiele wspólnego z samą ideą miłości. Związek jest po prostu podporządkowaniem się wyższej rzeczy. W istocie w miłości wiele dotyczy dezintegracji wynikającej z naszej potrzeby wiary w to, że miłość może nas zbawić, uratować, a w istocie wcale tego nie robi, tzn. miłość w końcu jest rodzajem destrukcji. Oczywiście mówię tu o miłości romantycznej.

- Utwory Into My Arms, Black Hair są bardzo szczególnymi narracjami. Skierowanymi jakby do jednej osoby.

- Już mówiłem cała płyta nie została napisana w jednym dniu. Pisałem ją ponad 3 lata i przez te 3 lata dużo się zdarzyło, dużo ważnych rzeczy miało miejsce. Utwory powstały w najróżniejszych stanach umysłu i o tym również jest ta płyta.

-Nick czy ty uważasz, że ty sam masz jakieś przesłanie?

- Czasami uważam, że to co robię jest bardzo, bardzo ważne, czuję się w tym bardzo silny, kiedy indziej nic takiego nie odczuwam. Czasami wydaje mi się, że wpatruję się w głąb siebie i robię dokładnie to co powinienem i do czego zostałem przeznaczony. Innym razem oglądam się na to czego dokonałem i wydaje mi się, no cóż... zrobiłem kilka w miarę dobrych rzeczy i to wszystko, a z pewnością miałem dokonać więcej. Sądzę, że jesteśmy w pewien sposób oceniani za sposób w jaki realizujemy swój potencjał i często czuję, że nie robię tego odpowiednio, nic szczególnego po sobie nie pozostawiam. 

- No dobrze, ale kto w takim razie to o czym mówisz ocenia? Kto nas ocenia?

- Oczywiście Bóg. Trudno jest to wytłumaczyć. Płyta jest o porażkach ludzkości w opiekowaniu się sobą nawzajem, a jednocześnie o naszej potrzebie by inni opiekowali się nami. Dlatego utwory takie jak np. Black Hair są o tej potrzebie, a jednocześnie o jej tymczasowości, o jej przemijaniu. Potrzeba jest wieczna i w konsekwencji bardzo bolesna. Far From Me jest właśnie o tym. Nawet People Ain’t No Good też dotyka tej kwestii tylko w bardziej oczywisty sposób. Ludzie nie mają w sobie nic dobrego, nie w sensie moralnym, ale w znaczeniu, że nie są dobrzy bo po prostu w efekcie nie pomagają sobie. W końcu wszystko się do tego sprowadza, może oprócz pewnego rodzaju religijnego odkupienia.

- Czy planujesz trasę promocyjną tej płyty. A jeżeli tak to w jakim będzie stylu?

- Mamy pewne plany trasy promocyjnej. Chciałbym to zrobić, chciałbym zrobić dużo materiału z tej nowej płyty. Chciałbym zachować constans i utrzymać ją w bardzo spokojnej tonacji, jeśli chodzi o tempo, natężenie, ale jednocześnie wiem, że brakowałoby mi wtedy rock’n’rollowania. Dlatego sądzę, że część koncertów zagram niemal akustycznie, inne w tradycyjny sposób.

 

[część I]...[część II]...[część III]

 

 

home
dyskografia
wywiad
ciernie